Autor |
Wiadomość |
Błażej |
Wysłany: Śro 22:04, 17 Gru 2008 Temat postu: |
|
Dobra a teraz cyklu "Cossacks' myths busters" o podawaniu broni najlepszym strzelcom przez tych stojących z tyłu...
Zauważyliście, że pośród arkebuzów i półmuszkietów znalezionych nie ma dwóch o identycznym kalibrze? No to wyobraźmy sobie mechanikę takiego szyku w ustawieniu trójszeregowym (na przykładzie jednego rzędu):
Pierwszy szereg - arkebuz gładkolufowy kalibru 14mm
Drugi szereg - arkebuz z lufą gwintowaną kalibru 10 mm
Trzeci szereg - półmuszkiet z lufą gładką kalibru 18 mm
Wyobraźmy sobie teraz mechanikę:
Kozak z pierwszego szeregu strzela i rzuca swoją broń w błoto, bo nie będzie miał czasu nabijać. Dostaje flintę od gościa z drugiego i po wystrzale oddaje ją nazad, gdzie powstaje zator bo kozak z drugiego musi na raz ładować swoją broń i podać flintę 3.
Generalnie przy różnych kalibrach każdy jest w stanie nabijać tylko swoją broń, co wcale nie spowoduje przyrostu szybkości (zwłaszcza flinta nr 3) będzie miała długą drogę do pokonania, a flinta nr 1 będzie niewykorzystana.
Ponadto każdy egzemplarz broni (nawet współczesnej) strzela odrobinę inaczej co musi mieć spory negatywny wpływ na celność. |
|
 |
Marcinek |
Wysłany: Śro 11:24, 17 Gru 2008 Temat postu: |
|
Fakt  |
|
 |
Przemek |
Wysłany: Śro 11:10, 17 Gru 2008 Temat postu: |
|
tak. O statkach kosmicznych z Gwiezdnych Wojen.
Ale to jest dział "pitolenie"  |
|
 |
Marcinek |
Wysłany: Wto 22:49, 16 Gru 2008 Temat postu: |
|
Zauwazyliscie o czym wy tu dyskutujecie?  |
|
 |
Przemek |
Wysłany: Wto 19:07, 16 Gru 2008 Temat postu: |
|
Tak to działa. Robiłem tak z wiadrem jak byłem mały...mniejszy... jak miałem 10 lat.
dlatego zwróciłem uwagę głównie na problemy z wiosłowaniem. Zamiast otwieranej klapki można było wykorzystać prostrze rozwiązanie- worki z piaskiem. I w razie potrzeby odciąć je. Jedyna wada to brak opływowości.
Faktycznie Błazej
gęstość CO2 to około 44 kg/m3
a O2 1,4 kg/m3
P.S.
pepson słusznie zauważa. Otwory w górnej łodzi doprowadzą do natychmiastowego zatonięcia.
Rozwiązaniem byłoby ścisłe połaczenie rur wentylacyjnych z kozackimi ustami. Wtedy by działało.
Jeszcze pytanie, czy organizam wytrzyma wiosłowanie?
Jest nurek na sali? |
|
 |
Błażej |
Wysłany: Wto 18:32, 16 Gru 2008 Temat postu: |
|
Testowałem kiedyś z pontonem odwróconym do góry dnem. Kłopot polega na tym, że miarę ubywania tlenu w "dzwonie" jego wypłynięcie staje się coraz mniej realne. |
|
 |
pepson |
Wysłany: Pon 13:46, 15 Gru 2008 Temat postu: |
|
Ale powiem Wam ze to prawie by sie udalo z ta lodzia podwodna, tyle ze ta gorna lodz powinna byc wieksza a ta dolna mniejsza i w tej wiekszej nie powinno byc ani jednej dziurki.
Zasad plywania tym cudactwem to cos jak chodzenie pod woda na znaczne odleglosci. U mnie ta metoda zostala przerobiona - Kolesie zalozyli sie ze przeplyna pod woda dosc znaczna odleglosc - i tak tez zrobili, ale tez wlasnie obciazyli lodke i ja obrucil do gory dnem, wlezli pod lodke i sobie przeszli dnem jeziora ten kawalek ktory mieli pokonac - jednak mozna!
Zasada dzwodnu.
http://fizyka-rej.republika.pl/data/historia/historia.html
http://wodolot.pl.tl/Historia-Nurkowania.htm |
|
 |
Przemek |
Wysłany: Czw 23:10, 11 Gru 2008 Temat postu: |
|
Acha, też o tym słyszałem. Kozak Jura Haharin taką podróżował po horiłce. |
|
 |
Jarek z Bośni |
Wysłany: Czw 22:32, 11 Gru 2008 Temat postu: |
|
Ja czytałem o takiej czajce co miała trzy silniki odrzucane w miarę pokonywanej przestrzeni a w części dziobowej był lądownik. |
|
 |
Marcinek |
Wysłany: Wto 17:29, 09 Gru 2008 Temat postu: |
|
Ja nie ogladalem calego filmiku, ale ten fragment z lodzia podwodna widzialem. Czy dobrze zrozumialem, ze mial to byc super hiper wow sposob na doplyniecie niezauwazonym do wybrzezy tureckich?
Jesli tak to po kiego grzyba, skoro old fashion czajka robila to samo?  |
|
 |
Przemek |
Wysłany: Wto 17:11, 09 Gru 2008 Temat postu: |
|
mniej zawodne niż Kursk
a tak serio to myślę, że to ściema wielka. W tej teorii jest tak samo wiele luk jak w 11 września.
np. jak wiosłować?
czy klapka do wysypywania balastu? |
|
 |
pepson |
Wysłany: Wto 15:33, 09 Gru 2008 Temat postu: |
|
Moja teoria jest taka, żeOni se tak groby kopali tak pod Beresteczkiem!!
A U-boty z siczy - rewelacja !! |
|
 |
Przemek |
Wysłany: Śro 11:02, 03 Gru 2008 Temat postu: |
|
otóż to. Broń jest ładowana odprzodowo. Robi to duże komplikacje.
zastanawia mnie też fakt. czy to m iało sens przy tamtej sile ognia.
Taki saniec chroni przed ostrzałem artyleryjskim, może schronić przed gąsienicami czołgu, ale przed kawalerią całkowicie odsłania. Gęstość rozmieszczenia żołnierzy w takich szańcach sprawia, że ich siła ognia jest nieznaczna.
Może to do działań snajperskich? |
|
 |
Samuel77 |
Wysłany: Śro 8:19, 03 Gru 2008 Temat postu: |
|
ciekawe tylko w jaki sposób oni ładowali w tych dołkach strzeleckich,
niedaleko są takie doły z 2 wojny, w wolnym czasie pojade i pocwicze
i te okręty podwodne... |
|
 |
Przemek |
Wysłany: Wto 21:02, 02 Gru 2008 Temat postu: o kozaczyźnie |
|
<embed id="VideoPlayback" src="http://video.google.com/googleplayer.swf?docid=702864534915164297&hl=pl&fs=true" style="width:400px;height:326px" allowFullScreen="true" allowScriptAccess="always" type="application/x-shockwave-flash"> </embed>
http://video.google.com/googleplayer.swf?docid=702864534915164297&hl=pl&fs=true" style="width:400px;height:326px
Dosyć ciekawy filmik. Trochę podkolorowany. Dla tych którzy nie chcą czytać, a rozumieją po ukraińku.
Wiemy coś o szańcacach, które maiłyby być po raz pierwszy wykorzystane przez Zaporożców? |
|
 |